Temat: Wypłata z NW właściciela a śmierć prowadzącego.
Wypłata z NW właściciela a śmierć prowadzącego.
Witam.

Piszę w imieniu rodziców zmarłego tragicznie chłopca.Fakty mają sie
następująco: ś.p
chłopiec w wieku 17 lat dosiadł za zgodą własciciela-motocykl aby
zrobić małą przejażdżkę,
dodam iż chłopiec nie posiadał prawa jazdy, niestety przejażdżka ta
zakończyła sie
tragicznie:uderzył w drzewo i zginął na miejscu.I tu pytanie: PZU
odmówiło wypłaty
odszkodowania z ubezpieczenia zbiorowego(szkolnego) gdyż chłopiec
nie posiadał prawa jazdy,
czy można cokolwiek zrobić w tej sprawie? tzn:czy z NW właściciela
można byłoby uzyskać
takie odszkodowanie? nie chodzi o pieniążki same w sobie, rodziców
nie stać na pomniczek dla
Syna:(

Proszę o pomoc...
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,20,86316210,86316210,Wyplata_z_NW_wlasciciela_a_smierc_prowadzacego_.html



Temat: Wypłata odszkodowania z NW a śmierć prowadzącego.
Wypłata odszkodowania z NW a śmierć prowadzącego.
Witam.

Piszę w imieniu rodziców zmarłego tragicznie chłopca.Fakty mają sie
następująco: ś.p
chłopiec w wieku 17 lat dosiadł za zgodą własciciela-motocykl aby
zrobić małą przejażdżkę,
dodam iż chłopiec nie posiadał prawa jazdy, niestety przejażdżka ta
zakończyła sie
tragicznie:uderzył w drzewo i zginął na miejscu.I tu pytanie: PZU
odmówiło wypłaty
odszkodowania z ubezpieczenia zbiorowego(szkolnego) gdyż chłopiec
nie posiadał prawa jazdy,
czy można cokolwiek zrobić w tej sprawie? tzn:czy z NW właściciela
można byłoby uzyskać
takie odszkodowanie? nie chodzi o pieniążki same w sobie, rodziców
nie stać na pomniczek dla
Syna:(

Proszę o pomoc...
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,26333,86330603,86330603,Wyplata_odszkodowania_z_NW_a_smierc_prowadzacego_.html


Temat: śmierć teścia
Wszystko zależy od typu ubezpiecznia !
Dostanę odszkodowanie,20%uposażenia,chyba 1200zł .
Byłam dzisiaj w naszym PZU ,miła pani wszystko sprawdziła i mimo separacji
dostanę.

Piszę więc do USC ,żeby mi przysłali akt zawarcia związku małżeńskiego .
Na załatwienie sprawy mam aż 3 lata !!!


A propos pazerności ,układy z teściem miałam bardzo dobre [to syn miał złe ].
Moi teściowie zawsze byli ok .
Niczego przecież z rodziny męża nie biorę, tylko z PZU ,na które płacę
regularnie od wielu lat składki .Zresztą oni i tak wspomagali mnie finansowo .
Moje córki bardzo preżyły śmierć dziadka ,szczególnie 17 -latka .

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,571,45641752,45641752,smierc_tescia.html


Temat: STAZ w ubezpieczeniu samochodu
STAZ w ubezpieczeniu samochodu
Mam pytanie.
Czy ktos moze mi odpowiedziec jak sie liczy staz uprawniajacy do znizek w
oplatach ubezpieczenia samochodu?
Od 1977 r.mam prawoi jazdy i caly czas jezdzilam jako wspolkierowca w
rodzinnym samochodzie .
Roznych samochodach na przestrzeni lat.
Nigdy nie bylo na tyle przerwy, zeby utracic uprawnienia do znizek.
Samochody byly jednak rejestrowane na meza, lub syna./Adres wspolmny/

Zawsze jazda byla bezszkodowa.
W 1998 r. zostalam dopisana do Dowowdu rejestracyjnego samochodu jako
wspolwlasciciel.
Mąz potem jako inwalida nie mogl prowadzic samochodu, wiec jezdzilam nim juz
tylko ja.
Po smierci meza oplacalam przez rok ubezpieczenie na jego nazwisko, a
nastepnie jak zmienilam samochod wykupilam juz polise na swoje nazwisko i
oplacalam je do dzis.
W momencie, kiedy ubezpieczyciel BENEFIA TUM SA mial wyplacic odszkodowanie
za samochod, zazadal ode mnie zaswiadczenia o bezszkodowej jezdzie w okresie 7
lat wstecz.
Wyciagnelam zaswiadczenie z PZU, w ktorym wykazano okres polisy na meza i
dolaczono okres mojej polisy.
Dalo to w sumie wiecej jak wymagane 7 lat.

Jednak BENEFIA TUM SA nie uwzglednila tego okresu i potraccila mi z wyplaty
odszkodowania 9.65% wartosci odszkodowania.

Czy jest ktos kto mial taki przypadek i jak to wlasciwie jest z ttymi polisami.
Przeciez polisa jest wystawiona na wlasciciela pojazdu, a jezdza samocjhodami,
wspolmalzonkowie, dzieci zamieszkujace pod jednym adresem.
W przypadku wyplaty odszkodowania okres ten sie nie liczy?
Zaznaczam,. ze w momencie oplaty polisy na swoje nazwisko w PZU, a nastepnie w
momencie wykupu polisy w BENEFII UWZGLEDNIONO WSZYSTKIE ZNIZKI, ktore mial
moj maz.

Wiec cos tu jest nieuczciwe.

Pomozcie mi wyjasnic sprawe.
Z Gory dziekuje.

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,55,65706247,65706247,STAZ_w_ubezpieczeniu_samochodu.html


Temat: Obrokon nie jest sam
Ponieważ przeżyliśmy wspólnie (na łamach forum)już wiele lat i coraz częściej zamiast obelg i wyśmiewania spotykam się z poparciem i zrozumieniem ze strony forumowiczów chciałbym w dużym skrócie opisać moją drogę przez mękę, której sam nie wybrałem tylko zgotował mi po bolszewicki aparat sprawiedliwości.

W roku 1993 jako ojciec rodziny (2-e dzieci) prowadziłem działalność gospodarczą pod nazwą handel obwoźny.
Przygotowując się do kolejnego kursu do Niemiec ? wraz z synem sprzątałem mój pojazd, gdy nagle doszło do wypadku.
Na mojego mercedesa busa, ( w którym się znajdowaliśmy) najechała pewna Pani powodując uszkodzenia na kwotę 7 tyś. PLN

Ja przewracając się uderzyłem głową w bok pojazdu i zmiażdżyłem sobie trzeci kręg szyjny.
Prawdopodobnie również połamałem sobie żebra i uszkodziłem błędnik.

W tym momencie należy przypomnieć, że w tym czasie służba zdrowia jak i wiele innych służb publicznych pozostawało bez środków do przetrwania i borykało się z nowym ustrojem.
Przypominam, że nie istniała jeszcze Konstytucja RP.

Toteż leczenie mnie polegało raczej na uznawaniu mnie za alkoholika, gdyż zaburzenia w postaci utrat przytomności, utrat kontaktu z otoczeniem, zawroty głowy, bóle głowy i wymioty właśnie kojarzono z alkoholizmem.

PZU, które odpowiadało za wypadek z ramienia ubezpieczenia sprawcy wypadku. Do przeprowadzenia spraw odszkodowawczych skierowało D. Giłowejno, który obwieszony już w tedy złotem zażądał ?działki? od ewentualnie wypłaconego odszkodowania.
Oczywiście odmówiłem i popełniłem błąd swego życia.

Sprawa o odszkodowanie trwała do 2005 r. i zakończyła się moją przegraną.
Sąd nie robiąc nic w mojej sprawie, a raczej robiąc bardzo dużo, by ją umorzyć w końcu, gdy w aktach sprawy prowadzonej równolegle przeciwko ZUS o rentę i odszkodowanie z powodu tego samego wypadku lecz z tytułu wypadku, który nastąpił podczas wykonywania pracy znalazły się opinię profesorów wyśmiewające dotychczasowe opinie zebrane przez ZUS. Natychmiast na podstawie starych opinii ZUS uznał, że jestem zdrowy.

Sąd ZUS natomiast nie mając już innego wyjścia uznał moje racje w 100%.

Na podstawie wyroku ZUS wystawił decyzję przyznającą mi rentę, jednak decyzja oprócz wielu mankamentów prawnych wydana została na podstawie ustawy, która mnie nie dotyczy.
Sąd w uzasadnieniu wyroku dokładnie wyjaśnił tę kwestię i pomimo, że ZUS nie złożył apelacji to jednak olał wyrok.

Tym sposobem ZUS zmusił mnie do pisania nowych odwołań, które niestety skorumpowane sądy oddalają.
Tak zamiast oczekiwania na spokojną śmierć, nadal siedzę za klawiaturą i dzięki Wordowi jestem w stanie coś napisać a Wy mnie zrozumieć.

Wszystkie sprawy prowadzone przez olsztyńskie sądy przegrywam. Doszło już do takich absurdów, że Sąd na zasadach własnych domniemań (niestety schizofrenicznych) ponownie pogodził mnie z żoną i dał mi ponowny ślub.
Trudno jest pisać, a jeszcze trudniej uwierzyć jak dalece posunięta jest korupcja i złośliwość sędziów. Lekarz usuwając złośliwie choremu zdrową rękę i nogę w porównaniu z tymi bandytami byłby jedynie kiepskim żartem.

Skorumpowany aparat sprawiedliwości to ludobójca, który ze śmiechem przygląda się i uczestniczy w odbieraniu wolności, zdrowia i życia, który odbiera ci rodzinę i nadzieję.

Ludzie, którzy byli w obozach zagłady, zesłani w głąb Rosji mieli prawo mieć nadzieję, mnie tę nadzieję odebrano.



Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,64,34704760,34704760,Obrokon_nie_jest_sam.html


Temat: ILE RENTY MA JRUZELSKI
ILE RENTY MA JRUZELSKI
Sieroty z Wujka

Kim były ofiary pacyfikacji?

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie chce płacić odszkodowań za zamordowanych
górników.


Walka o renty górnicze dla wdów trwała długo - w latach 80. ZUS nie uznawał
pacyfikacji kopalni nawet za wypadek przy pracy. Renty dla dzieci już się
skończyły. Jedna z matek, które straciły synów, od trzech lat walczy w sądach
o odszkodowanie.

Janina Stawisińska od 11 lat przyjeżdża z Koszalina do sądu w Katowicach na
niemal każdą rozprawę w procesach o zabójstwo górników. O ile pozwala
zdrowie. W czasie pacyfikacji kopalni zginął 21-letni Janek, jej jedyny syn. -
Przez 23 lata zadaję sobie to same pytanie: Kto zabił mojego syna? I nadal
nie dostałam odpowiedzi. Nikt z oskarżonych nas nie przeprosił...


- Czy pan wie, że po śmiercisyna, w 1982 r. jedyne odszkodowanie, które
dostałam, to było 30 tys. starych złotych z jego polisy z PZU? Tak stanowiły
przepisy - mówi Janina Stawisińska.

W 2001 r. matka górnika złożyła w Sądzie Okręgowym w Warszawie pozew. Domaga
się 50 tys. zł odszkodowania za śmierćsyna. Sprawa jednak wędruje od jednej
instancji do drugiej. Nie zapadł na razie żaden wyrok.

- W pozwie domagaliśmy się, żeby odszkodowanie zapłaciło Ministerstwo Spraw
Wewnętrznych i Administracji. Sąd okręgowy nasze żądania oddalił, twierdząc,
że powództwo jest bezzasadne. Wygraliśmy apelację. Teraz sprawa rozpocznie
się od nowa - mówi mecenas Maciej Bednarkiewicz, pełnomocnik Stawisińskiej.

W czasie procesu prawnicy MSWiA twierdzili, że nie ministerstwo powinno być
pozwane - odszkodowanie powinien zapłacić następca Wojewódzkiego Urzędu Spraw
Wewnętrznych w Katowicach, czyli komenda wojewódzka policji. - Sprawa
rozpocznie się od nowa. Mam nadzieję, że po wyroku sprzed kilku miesięcy,
jaki zapadł w sprawie generała Czesława Kiszczaka, szefa MSW w czasie stanu
wojennego, proces wygramy - dodaje Bednarkiewicz.

- Tu nie chodzi o pieniądze, ale o zasadę - mówi Krzysztof Pluszczyk
z "Solidarności" w kopalni "Wujek" w Katowicach. Tak jak inni górnicy, jest
zły. Zły, bo od 1993 r. sąd nie osądził milicjantów z plutonu specjalnego
ZOMO, którzy strzelali do górników. - Wychodzi na to, że jedynymi winnymi
śmierci górników są oni sami, bo stawiali opór. Do tej pory prawomocnym
wyrokiem skazano tylko uczestników strajku z grudnia 1981 r.

- Wyrok skazujący nie jest konieczny, aby poszkodowani mogli żądać zasądzenia
odszkodowania. Artykuł 417 kodeksu postępowania cywilnego mówi, że skarb
państwa jest odpowiedzialny za szkody wyrządzone przez jego funkcjonariuszy -
wyjaśnia prof. Stanisława Kalus, sędzia Sądu Apelacyjnego w Katowicach.

- Do 1989 r. wdowy nie dostawały nawet górniczych rent, bo śmierć górników od
kul w czasie pacyfikacji nie była przez ZUS traktowana jako wypadek przy
pracy - opowiada Pluszczyk. - W końcu dzięki naszym staraniom zajścia na
terenie kopalni potraktowano jako wypadek w czasie pracy.

Wdowom i dzieciom górników przyznano w 1992 r. renty rodzinne i specjalne.
Wdowy renty dostają, ale pod jednym warunkiem - przed ukończeniem 50. roku
życia nie mogą wyjść powtórnie za mąż. Inaczej renta przepada.

Sieroty po górnikach z Wujka, których jest sześcioro, mają gorzej. Czują się
zapomniane.

- Rentę po ojcu dostawałam, kiedy się uczyłam. Zgodnie z przepisami takie
świadczenie należy się do ukończenia 25 lat. Teraz nie dostaję nic - mówi
Katarzyna, córka Bogusława Kopczaka. Kiedy zginął, miała półtora roku. To ją
podano generałowi Jaruzelskiemu na ręce, gdy jako prezydent stanął pod
kopalnią Wujek w rocznicę wydarzeń.

Kasia też ma zamiar wystąpić do sądu o odszkodowanie za śmierć ojca. -
Wkrótce obchody kolejnej rocznicy. Wspólnie z innymi, którzy stracili wtedy
ojców w czasie pacyfikacji, zastanowimy się, co robić dalej, i kto pomoże nam
w tym od strony prawnej.

Tomasz Szymborski




Kim były ofiary pacyfikacji?
Józef Czekalski (48 lat) pozostawił żonę i dorastającą córkę.

Krzysztof Giza (24 lata) przyjechał z Zamojszczyzny, zostawił matkę i
pięcioro rodzeństwa, ojciec nie żył.

Ryszard Gzik (35 lat) mieszkał z rodziną w Katowicach. Osierocił 11-letnią
córkę - Agnieszkę.

Bogusław Kopczak (28 lat) mieszkał blisko kopalni. Kiedy zginął, jego córka
Kasia miała półtora roku.

Zbigniew Wilk (30 lat) miał dwoje małych dzieci, trzyletniego Marcina i
pięcioletnią Magdę.

Andrzej Pełka (20 lat) był z zawodu cieślą. Pochodził ze wsi Niedośpielin
(Piotrków Trybunalski), miał dwóch młodszych braci.

Joachim Gnida (28 lat) walczył ze śmiercią w szpitalu do 2 stycznia 1982 r.
Pochodził z Tychów. Żona z córką wkrótce potem wyjechały z kraju do Niemiec.

Jan Stawisiński (21 lat) miał dwie młodsze siostry.

Zenon Zając (22 lata) pozostawił rodzinę we wsi Cegielsko w Wielkopolsce,
miał pięcioro rodzeństwa.







Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,28,18280470,18280470,ILE_RENTY_MA_JRUZELSKI.html


Temat: ZUS daje drugą emeryturę
ZUS jednak wie kogo dotyczą i jakie są ustawy. Dla
Dlaczego w moim i wielu innych przypadkach pozbawia nas praw i na dodatek sprawy kieruje do sadów, które ZUS popierają?

ZUS poprostu nie płaci odsetek.

Każde przeciągnięcie sprawy to dla nich czysty interes.

-
Byłem kierowcą TIR-a.
Uszkodzony kręgosłup szyjny w wypadku komunikacyjnym.
Wyrok Sądu Okręgowego w Olsztynie uznał mnie za częściowo zdolnego do wykonywania swego zawodu.

Kolejni sędziowie nie potrafili wyjaśnić jak mam ten zawód częściowo wykonywać?

Wreszcie sądy olsztyńskie mnie wyleczyły.

Psychiatra dr. Teresa Kupeć namawiała mnie do ukrycia swoich dokumentów medycznych, by uzyskać pracę w swoim zawodzie.

Orzecznicy ZUS dr. Żebrowska, dr, Rek, dr. Stańczyk wykonali badania kręgosłupa, oczu słuchu i pozostałych części ciała stawiając jedynie krzyżyki w gotowych formularzach.
Żaden z lekarzy orzeczników, lekarzy konsultantów ZUS, lekarzy biegłych sądowych nie posiadał uprawnień do badań kierowców.

Rezonans magnetyczny (MRI) wykazał, że 3 krąg szyjny wraz z towarzyszącym mu krążkiem uciska rdzeń kręgowy. Powodowało to utraty przytomności, utraty kontaktu z otoczeniem, bóle głowy, wymioty. Ponadto sparaliżowaną miałem lewą część ciała - twarz, rękę i nogę.

Sierż. Aleksandra Zabińska, prokurator Mariola Maślany, prokurator nadrzędny z Prokuratury Okręgowej w Olsztynie sędzia Joanna Naworska uznali że śledztwo należy umorzyć, gdyż nie popełniono przestępstwa.

Prokurator Mieczysław Orzechowski również sprawę olał.

Na podstawie opinii biegłej Teresy Kupeć odmówiono mi renty.

Po 12 latach od wypadku zmusiłem Sąd do powołania biegłych z innego miasta i uzyskałem 100% potwierdzenie moich racji.

ZUS Oddział w Olsztynie wydał decyzje o przyznaniu mi renty na podstawie ustawy, która mnie nie dotyczy i w ten sposób pozbawił mnie wszelkich praw związanych z wypadkiem i rentą. Nawiasem mówiąc, okazało się, że w okresie wypadku i 12 letniego procesu wobec mnie nie istniały żadne prawa.

Tym sposobem nie otrzymałem odsetek od zaległej renty a podatek od dochodu i składki na świadczenia zdrowotne policzono mi podwójnie. Tym sposobem otrzymałem około 40% zaległej renty, a podatek i składki od całości renty. Tym sposobem ZUS nalicza mi 30% podatek od dochodu, który właściwie otrzymałem w latach poprzednich od MOPS i z którego już raz się rozliczyłem.

Sądy olsztyńskie oddalają moje odwołania.

ZUS tak jak i inne państwowe i prywatne instytucje wraz z aparatem sprawiedliwości tworzą zorganizowana grupę przestępczą (mafię), która służy swoim interesom dopuszczając się typowego dla komunizmu ludobójstwa.

Po bolszewickie instytucje, które nigdy nie zostały zlustrowane stosują po bolszewickie metody działania.
Sądy jako naczelny organ mafii korumpują lekarzy, urzędników i wszelkiego rodzaju decydentów, by utrzymać swoją władze i dzielić się tym co wypracowane zostało przez robotników, rolników i innych ludzi pracy.


Ponieważ przeżyliśmy wspólnie (na łamach forum)już wiele lat i coraz częściej zamiast obelg i wyśmiewania spotykam się z poparciem i zrozumieniem ze strony forumowiczów chciałbym w dużym skrócie opisać moją drogę przez mękę, której sam nie wybrałem tylko zgotował mi po bolszewicki aparat sprawiedliwości.

W roku 1993 jako ojciec rodziny (2-e dzieci) prowadziłem działalność gospodarczą pod nazwą handel obwoźny.
Przygotowując się do kolejnego kursu do Niemiec ? wraz z synem sprzątałem mój pojazd, gdy nagle doszło do wypadku.
Na mojego mercedesa busa, ( w którym się znajdowaliśmy) najechała pewna Pani powodując uszkodzenia na kwotę 7 tyś. PLN

Ja przewracając się uderzyłem głową w bok pojazdu i zmiażdżyłem sobie trzeci kręg szyjny.
Prawdopodobnie również połamałem sobie żebra i uszkodziłem błędnik.

W tym momencie należy przypomnieć, że w tym czasie służba zdrowia jak i wiele innych służb publicznych pozostawało bez środków do przetrwania i borykało się z nowym ustrojem.
Przypominam, że nie istniała jeszcze Konstytucja RP.

Toteż leczenie mnie polegało raczej na uznawaniu mnie za alkoholika, gdyż zaburzenia w postaci utrat przytomności, utrat kontaktu z otoczeniem, zawroty głowy, bóle głowy i wymioty właśnie kojarzono z alkoholizmem.

PZU, które odpowiadało za wypadek z ramienia ubezpieczenia sprawcy wypadku. Do przeprowadzenia spraw odszkodowawczych skierowało D. Giłowejno, który obwieszony już w tedy złotem zażądał ?działki? od ewentualnie wypłaconego odszkodowania.
Oczywiście odmówiłem i popełniłem błąd swego życia.

Sprawa o odszkodowanie trwała do 2005 r. i zakończyła się moją przegraną.
Sąd nie robiąc nic w mojej sprawie, a raczej robiąc bardzo dużo, by ją umorzyć w końcu, gdy w aktach sprawy prowadzonej równolegle przeciwko ZUS o rentę i odszkodowanie z powodu tego samego wypadku lecz z tytułu wypadku, który nastąpił podczas wykonywania pracy znalazły się opinię profesorów wyśmiewające dotychczasowe opinie zebrane przez ZUS. Natychmiast na podstawie starych opinii ZUS uznał, że jestem zdrowy.

Sąd ZUS natomiast nie mając już innego wyjścia uznał moje racje w 100%.

Na podstawie wyroku ZUS wystawił decyzję przyznającą mi rentę, jednak decyzja oprócz wielu mankamentów prawnych wydana została na podstawie ustawy, która mnie nie dotyczy.
Sąd w uzasadnieniu wyroku dokładnie wyjaśnił tę kwestię i pomimo, że ZUS nie złożył apelacji to jednak olał wyrok.

Tym sposobem ZUS zmusił mnie do pisania nowych odwołań, które niestety skorumpowane sądy oddalają.
Tak zamiast oczekiwania na spokojną śmierć, nadal siedzę za klawiaturą i dzięki Wordowi jestem w stanie coś napisać a Wy mnie zrozumieć.

Wszystkie sprawy prowadzone przez olsztyńskie sądy przegrywam. Doszło już do takich absurdów, że Sąd na zasadach własnych domniemań (niestety schizofrenicznych) ponownie pogodził mnie z żoną i dał mi ponowny ślub.
Trudno jest pisać, a jeszcze trudniej uwierzyć jak dalece posunięta jest korupcja i złośliwość sędziów. Lekarz usuwając złośliwie choremu zdrową rękę i nogę w porównaniu z tymi bandytami byłby jedynie kiepskim żartem.

Skorumpowany aparat sprawiedliwości to ludobójca, który ze śmiechem przygląda się i uczestniczy w odbieraniu wolności, zdrowia i życia, który odbiera ci rodzinę i nadzieję.

Ludzie, którzy byli w obozach zagłady, zesłani w głąb Rosji mieli prawo mieć nadzieję, mnie tę nadzieję odebrano.




Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,902,34833080,34833080,ZUS_daje_druga_emeryture.html





 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  odszkodowania PZU śmierć syna
Fiszki z lektury